Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
21 postów 36 komentarzy

Poglądy i przemyślenia warte prześledzenia

WD90 - "Wyrafinowanie duchowe naszego inteligentnego ogółu, jakkolwiek zupełnie zrozumiałe, gdy zważamy wszystkie jego źródła, przy bliższym zastanowieniu jest i smutne, i śmieszne zarazem."

Gospodarstwo narodowe

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Różne wizje gospodarki mieli członkowie przedwojennego ruchu narodowego. Tymczasem współcześnie (m.in. za sprawą ONRu), utożsamia się narodowców z korporacjonizmem, często zapominając o zupełnie odmiennych poglądach frakcji 'Profesorskiej'.

  Przyjrzyjmy się w skrócie głównym postulatom gospodarczym przedwojennego (a i w dużej mierze obecnego) Obozu Narodowo- Radykalnego:

"Poglądy polskich narodowców w niektórych aspektach bliskie były lewicy. Kryzys gospodarczy lat trzydziestych i pogłębianie się nędzy ludności polskiej uwrażliwiły ich na sprawy socjalne. Lewicowe skłonności narodowych radykałów dawały o sobie znać wyłącznie w sferze poglądów gospodarczych i społecznych. Proponowano wprowadzenie opiekuńczego systemu pomocy socjalnej, który przewidywał min. zapewnienie każdemu Polakowi prawa do pracy i godziwego wynagrodzenia, rodzinie mieszkania, dostęp szerokich mas narodu do wartości kulturalnych, stworzenie systemu podatkowego i wynagrodzeń premiującego rodziny wielodzietne. Mimo głoszonego oficjalnie poszanowania dla własności prywatnej występowano zdecydowanie przeciwko systemowi kapitalistycznemu, określanemu mianem „ustroju niesprawiedliwości społecznej", gdyż miał umożliwiać wyzysk polskich robotników przez obcy kapitał. ONR opowiadał się za wprowadzeniem korporacjonizmu w gospodarce przekazaniu w kompetencje związków pracowników i pracodawców funkcji państwa polegających na tworzeniu praw dla życia gospodarczego. Przewidywano, że system ten umożliwi zlikwidowanie brutalnej rywalizacji miedzy zawodami, klasami społecznymi, podniesie moralność poszczególnych zawodów, zrealizuje ich potrzeby. Popierano koncepcję interwencjonizmu państwowego, szczególnie w tych dziedzinach gdzie własność prywatna ze względów ekonomicznych lub politycznych byłaby, według niego, szkodliwa."
 
Tymczasem, wśród członków frakcji "Starych", m.in. Romana Rybarskiego, czy Jerzego Zdziechowskiego panowały zupełnie odmienne poglądy na kwestię 'gospodarstwa narodowego'. Rybarski w swoim dziele "Idee przewodnie gospodarstwa Polski" sceptycznie podchodzi do 'szybkich i prostych' metod rozwoju gospodarki, czy też walki z kryzysem.
 
"Sumienny badacz nie znajdzie jednej bezspornej for- 
muły usunięcia kryzysu; nie może powiedzieć, że ten lub 
inny ustrój, czy liberalny, czy "faszystowski", znalazł kró- 
lewską drogę, która wiedzie do trwałej poprawy. 
Nie możemy więc liczyć na to, że znajdziemy niezawod- 
ny punkt oparcia dla naszych wniosków w jednej ze zwal- 
czających się "ideologii". Ten lub inny "izm" nie daje nam 
stanowczej odpowiedzi. Biorąc pod uwagę to wszystko, co 
się dzieje w świecie, nowe idee i nowe fakty, musimy 
wziąć za punkt wyjścia nasze położenie gospodarcze i na- 
sze specjalne trudności. Do aktualnych dla nas wniosków 
można dojść dopiero wówczas, gdy się zbada polską rze- 
czywistość, a nie będzie nań patrzyło przez pryzmat tej 
lub innej doktryny. 
A wchodzi tu w rachubę nie tyko zwyczajna koniunktura 
gospodarcza i metody walki ze zwyczajną gospodarczą de- 
presją. Gospodarstwa narodowe poszczególnych państw 
uległy bardzo głębokim przeobrażeniom społecznym. Stoi 
przed nimi nie tylko zagadnienie powrotu do równowagi, 
wstrząśniętej przez kryzys, lecz także i zagadnienie ustroju 
społecznogospodarczego. Ustrój ten nie chce się zmieścić 
w dawnych granicach; szuka się nowych form, a te dążenia 
mąją najściślejszy związek ze stanem gospodarstwa kraju, 
ze stanem jego produkcji. "
 
Zdaniem Rybarskiego, aby państwo rozwijało się, powinno stworzyć pewne odpowiednie warunki ku temu. Dlatego też pewne inwestycje państwowe wydają się nieodzowne: 
 
"Działalności inwestycyjnej państwa przypisuje się nie- 
jako rolę pionierską. Inwestycje państwa mają być czyn- 
nikiem, który da podstawy pod prywatną działalność in- 
westycyjną. Z jednej strony te inwestycje, dzięki wielkim 
państwowym zamówieniom, z których korzysta przecież 
przemysł prywatny, mają podnieść ogólną rentowność go- 
spodarstwa i wzmocnić zaufanie w trwałość poprawy go- 
spodarczej, a z drugiej różne roboty publiczne mają ułat- 
wić bezpośredni rozwój przedsiębiorczości. Do tego celu 
służą ulepszenia w systemie komunikacyjnym, budowa szos 
i nowych linii kolejowych, zakładów, dostarczających ener- 
gii elektrycznej itd. "
 
Skąd jednak wziąć kapitał potrzebny na finansowanie inwestycji? 
 
"Kapitał potrzebny na inwestycje, można najpierw uzyskać z wpły- 
wów podatkowych. Nie upierajmy się przy zasadzie, że 
wydatki nadzwyczajne powinny być dokonywane z nad- 
zwyczajnych dochodów, to znaczy w praktyce z pożyczek. 
Jeżeli państwo może sobie na to pozwolić, by część wpły- 
wów podatkowych przeznaczyć na zwiększenie inwestycji, 
tym lepiej dla państwa: dowodzi to pomyślnego stanu 
gospodarstwa i finansów, jest świadectwem rozwoju go- 
spodarczego. 
Ale jak zwiększyć wpływy podatkowe? Istnieją dwie 
drogi: albo wpływy podatkowe same wzrastają, dzięki 
temu, że rośnie produkcja i konsumcja, że powiększa się 
czysty dochód społeczny. Wtedy zamknięcia rachunków 
państwa automatycznie wykazują zwyżki wpływu z po- 
datków. Nie potrzeba podwyższać stawek podatkowych, 
a nawet można je obniżyć, a mimo to osiągnie się więcej. 
Dzieje się to wówczas, gdy produkcja jest opłacalna, gdy 
towarzystwa akcyjne wykazują zwiększone dywidendy, 
obroty handlu wewnętrznego i zagranicznego są większe, 
a w związku ze wzrostem dobrobytu społecznego powięk- 
sza się konsumcja. 
Jeżeli w tych warunkach uda się ministrowi skarbu 
utrzymać bieżące wydatki, zwłaszcza nieproduktywne 
wydatki personalne na dotychczasowym poziomie i nad- 
wyżkę wpływów podatkowych przeznaczyć na inwestycje, 
dokona bardzo pożytecznego dzieła. Wtedy zmieni się 
na lepsze struktura budżetuj budżet ten z konsumcyjnego, 
jak się popularnie mówi, będzie się przeobrażał na bar- 
dziej produkcyjny. Wówczas dzisiejsze pokolenie nie bę- 
dzie żyło z dnia na dzień, lecz gromadziło trwałe zasoby 
· dla przyszłych pokoleń."
 
Jakie zapatrywania na kwestie polityki fiskalnej ma Rybarski?
 
"Gdy wzmagają się obroty gospodarcze, odżywa przed- 
siębiorczość, występuje wzmożone zapotrzebowanie ka- 
pitału. Przedsiębiorstwa, choćby ruszyły z miejsca, nIe 
od razu osiągają zwiększone czyste zyski. Trzeba na nIe 
jeszcze poczekać. A tymczasem skarb chce je przed- 
wcześnie dyskontować; zwiększając swe wymaganIa w za- 
kresie podatkowym, skarb zabiera część kapitału obro- 
towego przedsiębiorczości, a więc tamuje wzrost pro- 
dukcji i obrotów. W okresie poprawy gospodarczej stopa 
procentowa ma naturalną dążność do zwyżki, gdyż wzra- 
sta popyt na kapitał; wzrost ciężarów fiskalnych zaostrza 
tę tendencję i oczywiście przyczynia się do wzrostu ko- 
sztów produkcji. 
 W rezultacie większą szkodę może przynieść całemu 
gospodarstwu społecznemu zwiększenie nacisku fiskalne- 
go, niż uzyska się przez uruchomienie różnych robót pu- 
blicznych za cenę tego zwiększenia dochodu skarbu. 
Trzeba przecież jakiś czas poczekać, zanim te dochody 
wpłyną; a podatki płaci się od razu, a już nawet sama 
zapowiedź zwyżki podatkowej wywołać może ujemne re- 
zultaty. W okresie poprawiającej się koniunktury spokój 
podatkowy jest bardzo ważnym jej elementem.
Nieraz gdy szuka się źródeł pokrycia ja- 
kiegoś nowego wydatku, wysuwa się projekt specjalnego 
podatku, lub, by to łagodniej wyglądało, "opłaty". Te 
celowe podatki dają bardzo wątpliwe wyniki. Jaskrawą 
tego ilustracją jest doświadczenie, osiągnięte z podatkiem 
od przemiału zboża, z którego wpływ ma iść na podnie- 
sienie jego ceny. Podatek ten przynosi stosunkowo mało, 
wymaga zorganizowania bardzo skomplikowanego apa- 
ratu wymiarowego i poborowego."
 
Co więcej:
 
"Przykład ten dowodzi, jak wątpliwe wyniki przynosi 
w dzisiejszych warunkach poszukiwanie nowych źródeł 
podatkowych. Na tej drodze nie wydobędzie się wielkich 
nowych pieniędzy na inwestycje, na większe uruchomie- 
nie wytwórczości. Wzrost wpływów podatkowych może 
być i jest normalnie następstwem poprawy gospodarczej. 
Niewątpliwie każde nakręcanie koniunktury przyniesie 
doraźnie wzrost tych wpływów; jeżeli np. zatrudni się 
pewną ilość bezrobotnych, wzrośnie ich siła nabywcza, co 
od razu odbije się na dochodach z opodatkowania cukru, 
tytoniu, piwa, wódki itd. Zamówienia państwowe podno- 
szą od razu siłę podatkową przedsiębiorców, którzy 
te zamówienia otrzymali. 
Ale trzeba podkreślić raz jeszcze: ten wzrost wpływów 
podatkowych jest następstwem poprawy gospodarczej; 
natomiast nie znajdzie się w zwyżce ciężarów fiskalnych 
wydatnego źródła nowego kapitału, które by mogło za- 
silić produkcję, organizowaną przez państwo bez szkody 
dla całego gospodarstwa narodowego. A już specjalnie 
w Polsce nie możemy w zwyżkach podatkowych szukać 
tego źródła. "
 
 
CDN
 
Wszystkie zamieszczone cytaty pochodzą z książki R. Rybarskiego "Idee przewodnie gospodarstwa Polski" wydanej w Warszawie w 1939.

 

KOMENTARZE

  • Ani starzy ani młodzi nie dają panaceum, ale młodzi odważniejsi byli
    Przy czym Rybarski to w zasadzie klasyczny (acz te podatki) liberalizm z nutką interwencji rządowych (czyli jak w II RP i na zachodzie ówcześnie, w USA), tyle że gospodarny-patriotyczny, a może utopijny, bo przecież zawsze są określone układy, uwarunkowania.

    To nie będzie takie proste.

    Korporacjonizm to także myśl katolicka, przecież czytałem przedwojenne myśli przyszłego Prymasa Tysiąclecia. Jakiego On chciał korporacjonizmu? Na pewno nie faszystowskiego narzuconego siłą i mocą biurokratycznego państwa, to miało wynikać z pobudek chrześcijańskich, dobrowolnie, odpowiedzialnie, z miłości do bliźnich, Ojczyzny, Narodu i Boga oczywiście. Niewątpliwie wzorce średniowieczne, ale my musimy patrzeć także w XXII już wiek. To wiek gdzie bezrobocie będzie 90%. I jak ma wyglądać system teraz nawet przy "zaledwie" oficjalnym (czyli to bzdura) 10% bezrobocia, 20% biedzie, czy ci ludzie to jakieś INSEKTY do wytępienia?

    Obecnie ONR i MW, to jednak chyba przede wszystkim (rzecznik ONR z UPR zatem twardy liberał jak JKM) różne wariacje liberalizmu, NIESTETY. Nie sądzę żeby dali radę opracować nowy system gospodarczy, który przekona większość Polaków, czy nawet 10% wyborców, ale nie tego oczekujemy. Nie nie robią z tego kolejnego UPR-JKM, bo się nie do dogadamy.

    Mają się przebić do Polaków na bazie protestu, emocji, dosłownie marszów ulicznych, wypowiedzi w mediach, mają pokazać że RN istnieje i jest alternatywą wobec wszystkich partii, sił, że nasz naturalny światopogląd, interes narodowy. Program opracuje wspólnie Naród Polski i razem musimy iść do wyborów, a nie pod szyldem MW-ONR, bo skończymy na 1-2%
  • @lju 19:14:47
    To fakt. Teraz różnice pomiędzy lewicą i prawicą to jedynie kwestie podejścia do 'postępu moralnego' i do 'chrześcijańskich fundamentów społeczeństwa'. Niemniej jednak, jeżeli chce się kogoś zdyskredytować, to można go nazwać 'prawicowcem'. Generalnie słowo 'prawica' nabrało pejoratywnego znaczenia.
  • @Marek Kajdas 19:17:09
    Jasne, ale czy system korporacyjny jest efektywny? Silne państwo, to państwo wydajne i w jak największej mierze niezależne. Korporacjonizm jest drogi, wymaga kredytów i dużych kapitałów. Polska jest już zadłużona, biurokracja niszczy dodatkowo nasz potencjał gospodarczy. W naszym państwie instytucje publiczne są w większość deficytowe i nieefektywne. Gospodarka w przedsiębiorstwie państwowym musi mieć charakter biurokratyczny. Odznacza się także ociężałością i brakiem inicjatywy. W przedsiębiorstwie państwowym nic nie skłania urzędników, pochodzących z zaciągu politycznego, do efektywności. Silna i niezależna klasa średnia jest podstawą, fundamentem państwa. Żeby takowej było jak najwięcej, potrzeba wolności gospodarczej i prostego prawa. Nie można także zapominać o obcym kapitale- tam, gdzie podatki są niskie i przejrzyste przenosi się wiele znaczących firm zagranicznych. Skoro stworzą one miejsca pracy i będą płaciły daniny, to dlaczego mamy je z góry odrzucać jako 'obce'?
  • Powrót do Zdziechowskiego ciągle aktualny
    Sądzę, że jeszcze nie do końca doceniliśmy poglądy Jerzego Zdziechowskiego. Jeśli by to traktować w kategoriach narodowych, to proponował on skuteczną drogę do wyzwolenia się z niewoli odsetkowej. Uważamy go więc za prekursora nowej architektury finansowej. Gospodarkę bowiem można skutecznie finansować suwerenną emisją pieniądza zakotwiczonego w "parytecie gospodarczym".
    Znamiennym jest jak go potraktował Piłsudski. Żydzi mogliby stracić zbyt wiele i należało ich wziąć w obronę.
  • @Marek Kajdas 19:17:09
    Przedwojenna Polska była bardzo etatystycznym pańswem - prawie ZSRR, przynajmniej w opinii klasycznych endeckich ekonomistów.
  • @nikander 20:17:14
    >Znamiennym jest jak go potraktował Piłsudski. Żydzi mogliby stracić zbyt wiele i należało ich wziąć w obronę.

    Dokładnie tak. Szkoda, że historycy nie rozumieją jak działa obecny system finansowy i przez to nie rozumieją historii:(
    Opieranie się na tekstach źródłowych nie wystarczy do zrozumienia przeszłości. Najistotniejsze sprawy załatwia się bez dokumentowania. Błędnie uczy się młodzież o bohaterach narodowych i jeszcze wymaga postaw patriotycznych -błędnie rozumianych.
  • @WD90 19:48:34
    Mity klasy średniej. O jakiej klasie średniej mówimy? O właścicielu warsztaciku gdzie pracuje sam, czy z rodziną, a może parunastoma pracownikami najwyżej i to już jest naprawdę COŚ? Taki zakładzik nie wyprodukuje potrzebnych nam 1000 dział 155mm i 1000 moździerzy 120mm. Wielka produkcja to albo korporacje zagraniczne, albo nasze narodowe w różnych formach własności, także spółki skarbu państwa, ale można do tego podejść spółdzielczością, można jeszcze inaczej. Natomiast po co miałby śmietankę spijać jeden miliarder i jego rodzina np żydowskich korzeni, agent, komuch, konfident, drań z polityki? W dupie mam taką kólczykową "klasę średnią", to nie jest dobry model.

    Zatem drobna własność prywatna - zgoda, to oczywiste było NAWET w PRL, przecież istniało zawsze, dalej są schody i nie ma prostego rozwiązania.

    Zbrojeniówka to masa biurokracji, przykład państwowego molocha liczącego na zamówienia z MON, na eksport nie mają wsparcia nawet WŁASNEGO (jakie ono własne) PAŃSTWA, zgoda, ale czy w korporacjach komercyjnych, zagranicznych, to 99% ludzi to pracownicy przy taśmie? Ilu tak jest zbędnych prawników, różnych ciuli od marketingu, wizerunku, zgroza, biurokracja, pijawki są wszędzie. Czy śmigłowce dla naszej armii musi składać amerykańska korporacja? A dlaczego nie nasza i nie nasze śmigłowce jak te moździerze i działa spolonizowane, nasze projekty względnie niezłe?

    Mity liberałów niekoniecznie prowadzą do dobrych wniosków, oni nas prowadzą na manowce jeszcze gorsze. Polska to nie Daleki Wschód, odrzucam model kolonii gdzie funkcjonują tylko zagraniczne korporacje, bo przecież wchodzą duzi gracze. Sieci handlowe wypędziłbym pierwszego dnia rządzenia ;) w drugim po ich sklepach jeździłyby buldożery ;) Co wy ludzie proponujecie, to ma być myśl narodowej gospodarki, patriotyzmu gospodarczego? Czyj interes mamy reprezentować? Inwestorów zagranicznych? Niech inwestują w Rosję, to się przekonają jak ich tam załatwią w końcu, podobnie jak po 1917...

    Obcy kapitał odrzucam, obejdzie się, to MY powinniśmy być siłą ekspansywną zagranicą także, porzućcie myślenie niewolnika, wasala, kolonii. Jakie oni podatki płacą? VAT u siebie w kraju macierzystym, zresztą jaki VAT, to my płacimy VAT, a CIT-u nie płacą bo nie mają zysków, zyski idą zagranicę, bo tak to ma działać w kolonii. Jaja sobie robią. Miejsca pracy? Niestabilne jak u FIAT-a, kilka lat i won, grupowe zwolnienia tysięcy ludzi na raz. Róbta co chceta. U nas właśnie się ktoś powiesił, mała gmina, mamy ich 2500, u nas kilka samobójstw rocznie, dwa-trzy na pewno co roku, zatem ile ich jest w Polsce naprawdę? Tylko 5 tys? Na oko widać że wielokrotnie więcej.

    Żeby ludzie mogli produkować coś niskoseryjnie, to trzeba mody na takie wyroby MADE IN POLSKA z mikrofirm, rzemiosła. Mody i kasy u ludzi. Przed wojną było proste - nie kupuj u żyda i wszystko jasne. czy ja muszę mieć rower np uznanej zagranicznej firmy? Miałem GIANTA, miałem MERIDA, ale może to składać jakiś mądry człowiek lokalnie jak komputery. Jakość nie musi mieć marki i wysokiej ceny.

    Korporacjom musimy wypowiedzieć TOTALNĄ WOJNĘ aż zdechną w Polsce i pójdą paszoł won szukać innych frajerów!!!
  • @R.Zaleski 20:37:41
    Różne były wizje ekonomii, poza tym do 1926 były to pierwsze lata wolnej Polski, masa trudności, a później sanacja. Nie zapominajmy że PPS wywodził się z ruchu komunistycznego i stopniowo się cywilizowali, ale to towarzysze. Jaka więc miała być sanacja z takimi elitami? I tak dobrze że było jak było. Endecja zaś chciała być i była ruchem masowym, a to zawsze oznacza przesuwanie się na solidaryzm społeczny, bo inaczej skąd poparcie? Dlaczego zwykły robotnik miałby popierać endecję liberalną? Jeżeli zrobimy z tego UPR, to gówno z tego będzie jak z ruchu JKM.

    http://www.uwazamrze.pl/artykul/803703.html

    Ciekawy artykuł, acz stary. Życzliwy endecji jak rzadko w takich mediach.
  • @Marek Kajdas 23:04:58
    Ależ ja całkowicie zgadzam się, aby państwo składało zamówienia u POLSKICH firm zbrojeniowych. Również popieram rozwój tej gałęzi gospodarki, ale nie kosztem konkurencji z polskimi prywatnymi podmiotami. Co to znaczy- gdy państwo tworzy jakieś zakłady, są one z góry uprzywilejowane. Oznacza to, że taki Bumar i masę mniejszych firm skoncentrowanych wokół tej spółki (prywatnych!) będzie musiał siłą rzeczy upaść lub ograniczyć produkcję. Powiedzmy sobie jasno- gdy na rynku jest konkurencja, brak jest ingerencji państwa, to kwitnie rywalizacja. Jeżeli ze środków publicznych stworzymy sobie wielki zakład, będziemy dawali mu zamówienia, to nie okłamujmy się- nasz sprzęt nie będzie najwyższych lotów. Własnie, poruszony jest temat czy 'amerykańska korporacja ma nam coś składać'. A jak jest w Stanach? Państwo składa zamówienia i firmy kombinują ,rywalizują, a państwo same dokonuje wyboru tego najlepszego (o ile oczywiście jest to uczciwa rywalizacja). Nawet w Rosji tak jest. Tworząc wielkie zakłady zbrojeniowe skazujemy się na monopol. Monopol jest wrogiem konkurencyjności, a na tym tracą wszyscy. Z resztą takie wielkie zakłady nie będą miały non stop zamówień publicznych, więc czym będą się wtedy zajmowały? Produkcją na eksport? To państwo ma płacić za 'wynalazki', za 'konstruowanie', za kadrę inżynierską i ich projekty, a potem eksportować gotowe dzieła naszej myśli militarnej za granicę?
  • @WD90 23:28:04
    >Jeżeli ze środków publicznych stworzymy sobie wielki zakład, będziemy dawali mu zamówienia, to nie okłamujmy się- nasz sprzęt nie będzie najwyższych lotów.

    Moja sąsiadka pierze w pralce, która ma chyba 30 lat. Wyprodukowana była jeszcze za komuny. Ja od tego czasu kupiłem już 5 pralek, bo się psuły po pewnym czasie. Potrafi Pan wyjaśnić ten fenomen jakości?

    Na wolnym rynku dba się o opakowanie, świecidełka, które zachęcą klienta do zakupu, różnorodność, ale dobra jakość nie leży w interesie producenta.

    Z innej beczki -służba zdrowia, czy prywatnym jednostkom opłaca się wyleczyć pacjenta? Może lepiej, żeby chorował i przychodził co dwa tygodnie po nowe leki? Oczywiście lekarze będą mili, bo opakowanie usługi jet najważniejsze.
  • @ssak 08:53:12
    Moja sąsiadka pierze w pralce, która ma chyba 30 lat. Wyprodukowana była jeszcze za komuny. Ja od tego czasu kupiłem już 5 pralek, bo się psuły po pewnym czasie. Potrafi Pan wyjaśnić ten fenomen jakości?

    Jasne, ale to nie był fenomen PRLu, tylko niemalże wszystkich produktów tego okresu, niezależnie z której strony 'Żelaznej Kurtyny' i z jakiego systemu ekonomicznego w. Ja mam kwarcowego Casio z 1978 roku i też śmiga jak należy. Wrogiem jakości nie jest więc 'kapitalizm' czy wolny rynek, a inny typ produkcji. Z resztą porównanie pralki do czołgów, samolotów czy helikopterów jest chyba nie trafne. Sprzęt wyprodukowany przez grupę Bumar nie jest lichej jakości. Poza tym prosty czynnik- w państwowym kołchozie nikomu nie zależy na innowacyjności- wiadomo, że i tak zamówienia będą. Inaczej to się ma, gdy jest zdrowa konkurencja. Nie mówię już, że w prywatnych firmach wynagrodzenia są wyższe, co dodatkowo motywuje i- może wzmagać ochronę tajemnic technicznych. W publicznym folwarku, gorzej finansowanym (chyba, że chcemy nieefektywnie pompować wielkie sumy pieniędzy), na 'przeciekach' myśli technicznej można sobie dorobić.

    Z innej beczki -służba zdrowia, czy prywatnym jednostkom opłaca się wyleczyć pacjenta? Może lepiej, żeby chorował i przychodził co dwa tygodnie po nowe leki? Oczywiście lekarze będą mili, bo opakowanie usługi jet najważniejsze.


    Oczywiście, ze się opłaca. Ktoś, kto będzie chory i pójdzie do lekarza, który go nie wyleczy, już do niego nie wróci. I nie zarekomenduje go innym. Taki lekarz zostanie wykluczony przez otoczenia i pacjentów. To tak jak: a czy jak pójdziesz do hipermarketu i kupisz ładnie i świeżo wyglądające pieczywo, ale w środku okaże się czerstwe, to czy dalej tam będziesz je kupował...?
    Sprawa jest prosta, to państwowymi urzędnikom (czy państwowej 'posłudze') nie zależy na niczym. CO, przyjdziesz do poradni, posiedzisz w gigantycznej kolejce, ŁASKAWIE przyjmie Cię doktor, na odwal się obsłuży i do widzenia. I to za ponad 200zł miesięcznie pobieranych z pensji. A na kolejną wizytę czekaj 5 m-cy. To jest takie skuteczne, fajne i efektywne?
  • @WD90 10:37:37
    >Wrogiem jakości nie jest więc 'kapitalizm' czy wolny rynek, a inny typ produkcji

    Ten typ produkcji wynika z tego, że on się opłaca kapitalistom. Chyba, że chce Pan powiedzieć, że jest to efekt rozwoju technologii?

    >Oczywiście, ze się opłaca. Ktoś, kto będzie chory i pójdzie do lekarza, który go nie wyleczy, już do niego nie wróci.

    Żyjesz Pan w świecie fantazji, albo udajesz, że nie rozumiesz problemu. Jedynym miejscem, w którym moje dzieci były właściwie leczone to jest Centrum Zdrowia Dziecka, które właśnie bankrutuje.
  • @ssak 12:06:25
    "l. Kapitał w gospodarstwie narodowym. Jeżeli ekono-
    mista mówi, że bezpośrednim celem działalności gospodar-
    czej jest, po zaspokojeniu bieżących potrzeb człowieka,
    gromadzenie kapitału, może się narazić na zarzut, iż hoł-
    duje kapitalizmowi, że ten kapitalizm apoteozuje. Znajdzie
    się jakiś publicysta czy moralista, który zacznie wywodzić,
    że współczesne narody powinny wyzwolić się od niewolni-
    ctwa kapitału, że trzeba dążyć raczej do ograniczenia po-
    trzeb człowieka itd.
    Polemika jest wtedy trudna, gdy przeciwnik nie rozu-
    mie wyrazów, którymi się posługuje, gdy nadaje im do-
    wolne znaczenie. Trzeba odróżnić kapitał, jako ogół war-
    tości, służących do dalszej produkcji, jako ogół dóbr pro-
    dukcyjnych, od kapitalizmu, jako pewnego systemu spo-
    łecznogospodarczego, który opiera się na przewadze
    warstw posiadających kapitał i przy jego pomocy prowa-
    dzących przedsiębiorczość. Można być tego lub innego
    zdania o walorach kapitalizmu, jako systemu; dążyć do
    takiej lub innej zmiany, przeciwdziałać nadmiernej kon-
    centracji kapitału, przewadze kapitału finansowego nad
    przemysłowym itd. Ale to nie przeczy faktowi, że nie ma
    rozwoju produkcji bez kapitału, że nie ma postępu gospo-
    darczego bez jego wzrostu. "


    Żyjesz Pan w świecie fantazji, albo udajesz, że nie rozumiesz problemu. Jedynym miejscem, w którym moje dzieci były właściwie leczone to jest Centrum Zdrowia Dziecka, które właśnie bankrutuje.

    Ja też tam byłem. Kolejki, kolejki kolejki. Wiesz Pan dlaczego? Bo to państwowy kołchoz. Rozumiem, że jeżeli byśmy go sprywatyzowali, to ci sami 'dobrzy lekarze', staliby się 'kapitalistycznymi wyzyskiwaczami'? Czyli znajduję pewną analogię- 'dobry publiczny urzędnik' i 'zły prywaciarz'. To ciekawa teoria, bo mało kto ma coś dobrego do powiedzenia na temat niewydajnej, nieefektywnej zapadającej się i DROGIEJ publicznej służby zdrowia, ZUSu, KRUSu i innych publicznych dobrodziejstw. Ma Pan dwie opcje- niech Pan płaci np. 300zł miesięcznie składeczki i dwa razy do roku chodzi do lekarza, może będą mniejsze kolejki niż teraz, gdy płaci się ponad 200zł, albo sprywatyzujmy to i albo idźiemy do 'prywaciarzy'. Tak się składa, że PRYWATNE lecznice cieszą się coraz większym uznianiem i coraz więcej osób je wybiera. Na co to dowód? Wiesz Pan co to ubezpieczenie zdrowotne PRYWATNIE? Jaka lecznica chciałaby, żeby Pan cały czas był chory, skoro płaci Pan stałą miesięczną kwotę? To tak jakby pisał Pan, że ubezpieczycielom OC zależy, żeby jak najczęściej dochodziło do wypadków. To absurd.
  • @WD90 23:28:04
    "Monopol jest wrogiem konkurencyjności, a na tym tracą wszyscy. Z resztą takie wielkie zakłady nie będą miały non stop zamówień publicznych, więc czym będą się wtedy zajmowały? Produkcją na eksport? To państwo ma płacić za 'wynalazki', za 'konstruowanie', za kadrę inżynierską i ich projekty, a potem eksportować gotowe dzieła naszej myśli militarnej za granicę?"
    ================

    Produkcja kosztownej broni to nie piekarnie żeby silić się na pełną konkurencję wolnorynkową. To jest zbyt unikalna działalność i zbyt ważna dla Polski. Czy tak działała II RP? Ile w USA produkują rodzajów samobieżnych haubic gąsienicowych 155mm? Od dekad ten sam złom, ostatnio nowa wersja wyszła.

    Czy mocarstwa nie eksportują broni? No ludzie... najwyżej nie daje się pełnych wersji, oraz chroni licencje, unikalne rozwiązania, ale i to nie zawsze, a skąd mamy KRAB-a? Z kosmosu? Powinniśmy KRAB-y składać na fiacie w setkach sztuk rocznie na eksport ;) a tu po parę sztuk ROCZNIE ledwo dajemy radę dla siebie. Zgroza. Mamy masę broni na eksport, ale kiedy rządzi krajem mafia prusko-rusko-żydowska, to jasne że eksport broni szlag trafił. Nie ma wsparcia rządowego, służb! Nasi nie mogą innych korumpować, bo są pilnowani i przegrywamy przetargi o ile bierzemy w nich udział, bo to rzadkość.

    Zarażenie liberalizmem rozumiem, ale co ma do tego promowanie myśli narodowej? Taki był Rybarski jak Pan? Nie sądzę :)

    Jeżeli ogłosimy przetarg na czołg podstawowy to ile naszych zakładów podejmie wyzwanie? Zapewne ŻADNE bez dotacji na badania. Natomiast przykład kilku państw jak Turcja, Izrael wskazuje iż można zrobić niezły czołg bez wzorów Rosji i USA. Ile jeszcze dekad będziemy stawiać na ruski złom z linii T-34 tak naprawdę? Pora coś wymyślić lepszego od modernizacji T72-T34.

    Zawsze byłem krytykiem także Rosomaków, uważałem je i uważam za wozy dla zomo, wersje wsparcia ogniowego, klasyczne bwp całkiem olano. Izrael i wymogi przetargowe USA wskazują na tendencje którą od lat wyczuwałem INTUICYJNIE, logiką wojny. Mianowicie ciężkie transportery i bwp gąsienicowe o zabezpieczeniu ludzi na poziomie nowoczesnego czołgu. Teoretycznie może to być średni pojazd w wadze dzięki zaawansowanej technice aktywnej samoobrony, ale wtedy nie będzie miał odporności MRAP 3 na miny, pułapki.

    Prototyp nowego amerykańskiego bwp waży 70 ton.... niczym czołg MOUSE niemiecki z II wojny. I taki pojazd może operować praktycznie z czołgami w linii i ładunek miny 10 kg nie zarysuje nawet lakieru ;) Zawsze mi o to chodziło, a Rosomaka rozwalą z działek 20-35mm nawet, ale o czym mówimy, rozwalą je z wielu kilometrów czymkolwiek, nawet ostrzeliwując artylerią, czyli ODŁAMKAMI, będą sobie żołnierze jechali w klimie, a tu pac pac pac i z kolumny płonące wraki.

    Nie bójmy się tak naprawdę narodowej gospodarki i nie mylmy tego z liberalizmem, całkowicie wolnym rynkiem. Mamy służyć Polsce, a nie inwestorom zagranicznym, bankierom, miliarderom.
  • @ssak 08:53:12
    Odkurzacz i suszarkę mam z lat 60-tych, sprawne, suszarki używamy jeszcze. Pralki to samo, co prawda automat mam radziecki, ale Frania też dodatkowo. Taki ma też być sprzęt wojskowy dla masowej obrony, tani, prosty, niezawodny, skuteczny. Cackami Niemcy nie wygrały wojny, zaciukali ich masową bronią zachodu i wschodu. Na tej zasadzie szanuje się możliwości Chin, Indii, także Rosji rzecz jasna, a nawet Korei Północnej. W konwencjonalnej wojnie są groźni, cacka NATO-USA szybko się skończą, ile jest na składzie inteligentnych bomb, rakiet... i co dalej? A zasoby paliwa na ile lat starczą wojny? Kto wtedy będzie miał przewagę?
  • @Marek Kajdas 23:15:27
    W USA zdaje się panuje wolny rynek zbrojeniowy, tak samo w Rosji. Sukhoi rywalizuje z MiGiem, Mil z Kamovem itd. I co, coś się dzieje nie tak? Złe są wyniki ich prac? Rynek zbrojeniowy wiąże się z wieloma podmiotami, podwykonawcami, to wielki i złożony 'tasiemiec'. Co z tym zrobić- zespolić w jeden 'kombajn', czy zachować odrębności tych firm, ale wszystkie upaństwowić? To są koszta, gigantyczne. A co to Nam da? Będzie lepiej...? Nie rozumiem sensu. Wszystkie państwa, które przodują w produkcji broni dają zamówienia FIRMOM 'prywatnym'. No przepraszam, chyba, że Korea Północna.

    >Czy mocarstwa nie eksportują broni? No ludzie...

    eksportują, ale NIE PAŃSTWA, a firmy, które dla tych państw robią. To różnica i w tym wypadku fundamentalna. :)

    Jestem daleki od stwierdzenia, że nasza armia jest dobrze wyposażona i jak najbardziej podpisuję się pod tym, by O WŁASNYCH, narodowych siłach ją zmodernizować, ale naprawdę nie widzę potrzeby bawienia się w drogie upaństwawianie, nie widzę w tym sensu, skoro rynek zbrojeniowy funkcjonuje u Nas bez większych przeszkód. TO stwarzanie sobie problemów na siłę.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930